Newsletter

Zapisz się do newslettera aby znać najnowsze informacje inwestycyjne.
Akcpetuję Regulamin Newslettera

zapisz się

Mieszkańcy pytają Burmistrz odpowiada

Projekty Unijne

Projekty Unijne

Aktualności

ODSŁUCHAJ
10.12.2025

Zniesławienia oraz agresja słowna w sieci. W którym momencie kończy się wolność słowa, a pojawia się kara z paragrafu?

Zdjęcie Artykułu

Globalna sieć stanowi obecnie nieodłączny element codzienności, zwłaszcza u najmłodszych obywateli. Ten powszechny dostęp do cyfrowego świata generuje jednak namacalne ryzyka, które w minionym czasie wyraźnie przybrały na sile.

Rozmiary elektronicznej przemocy budzą trwogę. Analizy, w tym „EU Kids Online” oraz dokumenty publikowane przez Najwyższą Izbę Kontroli, dowodzą, że styczność ze szkodliwymi materiałami zadeklarowało aż 54,4% niepełnoletnich użytkowników. Równocześnie mniej więcej 33% nastolatków, czyli co trzeci z nich, stanęło twarzą w twarz z mową nienawiści. Statystyki wyglądają jeszcze mroczniej w kontekście ofiar bezpośrednich – 26,7% uczniów potwierdza, że cyberprzemoc uderzyła w nich samych. Cyfrowe napaści drastycznie pogarszają kondycję psychiczną poszkodowanych. Raporty Komendy Głównej Policji (KGP) przerażają – funkcjonariusze zarejestrowali w 2023 roku 2139 prób samobójczych wśród osób przed ukończeniem osiemnastki. Liczby te wskazują, że każdego dnia na terenie Polski przeciętnie sześcioro młodych ludzi usiłowało zakończyć swoje życie. Mimo iż związek przyczynowo–skutkowy ma złożoną naturę, specjaliści stawiają sprawę jasno: hejt, nękanie oraz poczucie zaszczucia stanowią istotne powody, przez które dochodzi do tych dramatów. Dowodzi to potężnej, niejednokrotnie tragicznej siły internetowych wpisów, a prawo do opinii nie usprawiedliwia czynów rujnujących egzystencję i honor drugiego człowieka.

Ramy swobodnego wyrażania myśli w świetle ustawy zasadniczej

Artykuł 54 Konstytucji RP stanowi pierwotne źródło prawa do nieskrępowanej wypowiedzi. Przepis ten pozwala każdemu człowiekowi głosić własne sądy, a także szukać informacji i puszczać je w obieg. To element konstytuujący ustrój demokratyczny, który umożliwia społeczeństwu sprawowanie kontroli i gwarantuje wielogłos w debacie. Należy jednak wyraźnie zaznaczyć, że przywilej ten nie ma charakteru bezwzględnego. Ustawa zasadnicza sama wytycza tu nieprzekraczalne linie. Zgodnie z treścią artykułu 31 ustęp 3, wszelkie obostrzenia wymagają ustawy, a system uznaje je tylko wtedy, gdy okażą się „konieczne w demokratycznym państwie”. Prawodawca stosuje je w trosce o bezpieczeństwo, porządek publiczny lub zdrowie, lecz przede wszystkim na względzie ma ochronę „wolności i praw innych osób”. W cyfrowej rzeczywistości owe „prawa innych osób” oznaczają ludzką godność, dobre imię i poczucie bezpieczeństwa. Prawo do wypowiedzi wygasa w momencie, gdy pojawia się krzywda drugiego człowieka, przed czym chronią zapisy Kodeksu karnego i cywilnego.

Cyfrowe zniesławienie i jego prawne konsekwencje

Pośród rozlicznych naruszeń prawa w cyberprzestrzeni, na plan pierwszy wysuwa się czyn zdefiniowany przez artykuł 212 Kodeksu karnego. Mowa tu o sytuacji, gdy sprawca bezzasadnie przypisuje innej osobie, zbiorowości lub instytucji właściwości bądź zachowania, które w opinii publicznej prowadzą do poniżenia. Agresor dąży w ten sposób do podważenia zaufania wobec ofiary, stanowiącego warunek wymagany do wykonywania przez nią zawodu czy pełnienia funkcji. Ustawodawca znacznie surowiej podchodzi do spraw, w których narzędziem ataku staje się internet. Zastosowanie znajduje wówczas paragraf 2 wspomnianego przepisu, zaostrzający rygor odpowiedzialności za czyny popełnione „za pomocą środków masowego komunikowania”. Orzecznictwo sądowe jednoznacznie zalicza sieć do tej kategorii, argumentując to globalnym zasięgiem i błyskawiczną dyfuzją informacji.

Wymiar praktyczny przepisu wskazuje, że publikacja kłamliwego, krzywdzącego wpisu – sugerującego między innymi brak uczciwości, upadek moralny czy konflikt z prawem – niesie ryzyko grzywny, kary ograniczenia wolności, a nawet więzienia do jednego roku. Istnieje jednak istotny niuans proceduralny, gdyż Kodeks karny klasyfikuje ten delikt jako przestępstwo z oskarżenia prywatnego. Oznacza to brak automatyzmu w działaniach prokuratury. Ciężar sformułowania zarzutów spoczywa na barkach poszkodowanego, który musi osobiście zredagować i wnieść do sądu stosowny akt.

Czym charakteryzuje się dyferencjacja prawna między zniesławieniem a zniewagą?

W dyskursie powszechnym nagminnie zacierają się różnice między dwiema definicjami: zniesławienie (art. 212 kk) oraz zniewaga (art. 216 kk). Jakkolwiek oba występki naruszają dobra osobiste, a ich ściganie odbywa się z oskarżenia prywatnego, to odmienny pozostaje kierunek agresji. Zniesławienie godzi w dobre imię oraz reputację człowieka w percepcji społecznej. Celem ataku jest tutaj zdyskredytowanie jednostki i podważenie zaufania do niej. Obrazuje to rzucenie fałszywego hasła: „Jan Kowalski to łapówkarz”. Zgoła inaczej definiuje się zniewagę (art. 216 kk), która chroni godność osobistą – cześć wewnętrzną i samoocenę. Mamy tu do czynienia z frontalną napaścią, obliczoną na poniżenie i okazanie pogardy. W wirtualnej rzeczywistości przybiera to formę wulgarnych wyzwisk pod adresem konkretnego użytkownika. Ubliżanie komuś w cztery oczy, względnie publicznie pod jego nieobecność – typowe dla internetu – stanowi przestępstwo zagrożone grzywną bądź ograniczeniem wolności.

Kryminalny aspekt mowy nienawiści

W rodzimym systemie prawnym próżno szukać pojedynczego przepisu, który w sposób wyczerpujący definiowałby termin „mowy nienawiści”. Wyrażenie to funkcjonuje przede wszystkim w dyskursie socjologicznym i określa komunikaty propagujące agresję, wykluczenie bądź głęboką niechęć. Sprawcy obierają za cel konkretne zbiorowości albo jednostki, a pretekstem do ataku stają się ich niezbywalne przymioty.

Katalog chronionych wartości obejmuje:

  • korzenie narodowe,
  • tożsamość etniczną,
  • rasę,
  • kwestie wiary bądź bezwyznaniowości,
  • preferencje seksualne,
  • stan zdrowia.

Jakkolwiek brakuje unifikacji pojęciowej, polska legislacja przewiduje dotkliwe sankcje za najbardziej drastyczne przejawy tego procederu. Odpowiednie regulacje rozproszono w kilku miejscach ustawy karnej. Należy podkreślić, że odmiennie niż przy pomówieniach, prokuratura prowadzi te sprawy „z urzędu”. Największy ciężar gatunkowy mają tu artykuł 256, traktujący o podżeganiu do niesnasek, oraz artykuł 257, penalizujący publiczną zniewagę grupy ludności. Ustawodawca traktuje wspomniane czyny z najwyższą powagą, gdyż prowadzą one do dehumanizacji społeczeństwa i wywołują rzeczywiste zamieszki.

Zjawisko gróźb karalnych w cyberprzestrzeni

Obok zniesławienia czy mowy nienawiści, wirtualna rzeczywistość pełna jest również innego niebezpieczeństwa – gróźb karalnych. Kwestię tę reguluje artykuł 190 § 1 Kodeksu karnego. Zgodnie z literą prawa, sankcje grożą temu, kto zapowiada innej osobie popełnienie przestępstwa na jej szkodę lub szkodę jej bliskich, przykładowo zniszczenie mienia bądź pobicie. Abyśmy mogli mówić o przestępstwie, słowa agresora muszą wywołać u odbiorcy uzasadnioną obawę ich spełnienia. W sieci ataki te widoczne są w wiadomościach prywatnych oraz wpisach na forach, przybierając formę: „znajdę cię” albo „znam twój adres”. Istotny element stanowi ocena, czy strach ofiary posiada racjonalne przesłanki – należy rozważyć, czy przeciętny człowiek w identycznych okolicznościach także czułby realne niebezpieczeństwo. Złudna anonimowość nie stanowi tarczy dla sprawcy. Organy ścigania posiadają instrumenty pozwalające zidentyfikować autora, sięgając chociażby po dane od operatorów telekomunikacyjnych. Pamiętajmy jednak, że przestępstwo to jest ścigane na wniosek pokrzywdzonego. Policja czy prokuratura rozpoczną dochodzenie wyłącznie wtedy, gdy ofiara oficjalnie zgłosi incydent i złoży wymagany dokument.

Cywilnoprawne skutki internetowych naruszeń

Należy mieć świadomość, że ścieżka karna nie wyczerpuje dostępnych środków prawnych. Osoby dotknięte hejtem bądź zniesławieniem mogą skutecznie bronić swoich racji przed sądem cywilnym. Oparcie dla takich działań stanowią przepisy Kodeksu cywilnego – ściślej artykuły 23 i 24 – stojące na straży dóbr osobistych. W realiach wirtualnych ochrona ta obejmuje godność, dobre imię, wizerunek oraz prywatność. Gdy dojdzie do naruszenia tych wartości, pokrzywdzony ma prawo żądać od sprawcy usunięcia negatywnych efektów, na przykład poprzez zamieszczenie przeprosin w tym samym serwisie. Wymiar sprawiedliwości może ponadto przyznać ofierze zadośćuczynienie pieniężne za doznaną krzywdę albo nakazać wpłatę na wskazany cel społeczny.

Dochodzenie roszczeń cywilnych w obliczu procesu karnego

Należy mieć pełną świadomość autonomii, jaka cechuje względem siebie procesy karne oraz cywilne. Osoba pokrzywdzona posiada swobodę decyzji, zatem inicjuje procedurę na obu płaszczyznach równolegle bądź ogranicza się wyłącznie do wybranego trybu. W ramach ścieżki cywilnej priorytet stanowi realne naprawienie szkody majątkowej oraz finansowa rekompensata za doznaną krzywdę moralną. Z kolei wymiar sprawiedliwości w ujęciu karnym koncentruje wysiłki na pociągnięciu sprawcy do odpowiedzialności represyjnej za popełniony czyn zabroniony. Z perspektywy powoda istotne ułatwienie stanowi wcześniejsze uzyskanie rozstrzygnięcia w sądzie karnym – chociażby w postaci prawomocnego wyroku skazującego za zniesławienie. Wynika to z przepisów nakazujących sądowi cywilnemu respektowanie ustaleń prawomocnego orzeczenia karnego. Dzięki temu skład orzekający w sprawie o zadośćuczynienie odstępuje od ponownego dowodzenia sprawstwa, gdyż te okoliczności zostały już bezsprzecznie przesądzone.

Mechanizmy dochodzeniowe a odpowiedzialność administratorów

Spora rzesza internautów łamiących prawo żyje w błędnym przekonaniu o swej nietykalności, pokładając nadmierną nadzieję w wirtualnej anonimowości. Rzeczywistość weryfikuje jednak te założenia, a służby mundurowe coraz sprawniej obnażają tożsamość przestępców. Śledczy posiadają szerokie spektrum instrumentów prawnych i technicznych, które umożliwiają dotarcie do autora nielegalnych publikacji. Punktem wyjścia jest zazwyczaj cyfrowy ślad w postaci adresu IP urządzenia wykorzystanego do popełnienia czynu. Na oficjalne żądanie funkcjonariuszy, dostawcy internetu oraz włodarze mediów społecznościowych muszą udostępnić logi systemowe – w ramach retencji danych – pozwalające przypisać konkretne połączenie do danego abonenta. Nawet jeśli procedura ta wymaga czasu, zwłaszcza gdy sprawca używa oprogramowania maskującego, na przykład VPN, przynosi ona coraz lepsze rezultaty. Dopiero gdy organy poznają personalia winnego, możliwe staje się pociągnięcie go do odpowiedzialności przed sądem karnym lub cywilnym.

W jaki sposób reagować i do kogo zwrócić się po wsparcie?

Cel ataku w sieci dysponuje narzędziami obrony i nie musi pozostawać bierny. Wymaga to jednak wdrożenia określonych procedur.

Oto priorytetowe etapy działania:

  1. Utrwalenie materiału dowodowego. Stanowi to absolutny priorytet. Wykonaj bezzwłocznie zrzuty ekranu, archiwizując obraźliwe wpisy, notki bądź konwersacje. Zdjęcia muszą obejmować pełen kontekst – adres witryny, moment publikacji z dokładnością do minuty oraz identyfikator agresora.
  2. Zaalarmowanie moderatorów. O bezprawnych treściach zawiadom podmiot zarządzający danym miejscem w sieci, choćby portalem społecznościowym albo forum. Właściciele platform udostępniają mechanizmy zgłaszania nadużyć. Pozwala to sprawnie wyeliminować hejt i nałożyć blokadę na użytkownika łamiącego zasady.
  3. Wejście na ścieżkę sądową. Gdy dochodzi do mowy nienawiści lub gróźb karalnych, sprawę zgłaszamy organom ścigania – policji bądź prokuraturze. Inaczej wygląda sytuacja przy zniesławieniu czy zniewadze. Prawo klasyfikuje je jako czyny ścigane z oskarżenia prywatnego. Oznacza to, że ciężar wniesienia oskarżenia spoczywa na ofiarze. Z uwagi na zawiłość tej procedury często nieodzowne staje się wsparcie, które gwarantuje adwokat do spraw karnych, pomagając w skutecznej walce o sprawiedliwość.

Barierę często stanowi lęk przed wydatkami. Pamiętajmy jednak o funkcjonującym w Polsce systemie darmowego poradnictwa, które opłaca budżet państwa. Punkty tego typu działają w obrębie każdego powiatu, zazwyczaj w siedzibach gmin lub ośrodkach wsparcia społecznego. Na stronach internetowych lokalnych urzędów widnieją informacje o lokalizacji i godzinach dostępności konsultantów. Specjaliści pomogą tam ocenić zdarzenie i sformułować wstępne pisma.

Odpowiedzialność w erze cyfrowej

Swoboda wypowiedzi stanowi niezwykle cenną cechę ustroju demokratycznego, jednak ten przywilej nierozerwalnie splata się z brzemieniem odpowiedzialności. W dobie cyfrowej każdy zyskał możliwość publicznego zabrania głosu, dlatego musimy z większą rozwagą podchodzić do skutków zamieszczanych w internecie materiałów. Przekonanie o zachowaniu pełnej dyskrecji przed monitorem to jedynie iluzja, ponieważ służby mundurowe oraz wymiar sprawiedliwości operują coraz bardziej zaawansowanym instrumentarium, które pozwala skutecznie egzekwować przepisy. Szarganie czyjegoś wizerunku, prostackie inwektywy depczące godność osobistą, a zwłaszcza sączenie jadu czy groźby karalne, wykraczają poza ramy dozwolonej krytyki. Ustawodawca klasyfikuje te zachowania jako delikty. Sprawca ponosi za nie surowe konsekwencje karne i musi liczyć się z powództwem cywilnym. Kształtowanie cywilizowanych standardów dyskusji bazujących na estymie względem rozmówcy – nawet w ferworze polemiki – oraz aktywny sprzeciw wobec werbalnej przemocy stanowią powinność zarówno poszczególnych obywateli, jak i struktur państwowych.

Autor: Nikola Dawidowska

Źródła:

Autor: Marek Jakubina
Liczba wyświetleń: 1088

Powrót