Newsletter

Zapisz się do newslettera aby znać najnowsze informacje inwestycyjne.
Akcpetuję Regulamin Newslettera

zapisz się

Mieszkańcy pytają Burmistrz odpowiada

Projekty Unijne

Projekty Unijne

Aktualności

ODSŁUCHAJ
27.11.2025

(NIE)WIDZIALNI - Dlaczego musisz się wyróżnić na drodze?

Zdjęcie Artykułu

Nadejście chłodniejszej pory roku wiąże się z deficytem światła słonecznego, a zjawisko to zamienia miejskie arterie w strefę podwyższonego ryzyka. Mgliste poranki, deszczowa aura oraz wcześnie zapadający mrok radykalnie zaburzają percepcję kierujących, sprawiając, że sylwetka człowieka na jezdni staje się niemal niewykrywalna.

Nie jest to literacka przenośnia, ale brutalny fakt znajdujący potwierdzenie w raportach. Policyjne zestawienie za rok 2024, którego optymistyczne tendencje ogólne potwierdzają wstępne szacunki z 2025 roku, wciąż wskazuje na dramatyczne położenie najmniej chronionych uczestników ruchu. W analizowanym okresie w wyniku incydentów zakwalifikowanych jako „najechanie na pieszego” śmierć poniosło 421 osób. Liczba ta przekłada się na 23,7 procent wszystkich ofiar śmiertelnych na drogach. Szczególnie tragiczne w skutkach okazują się godziny nocne. Eksperci reprezentujący podmiot, którym jest Krajowa Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, wielokrotnie alarmowali, że w obszarze zabudowanym ponad połowa śmiertelnych potrąceń ma miejsce przy niedostatecznej widoczności.

Winę za te statystyki ponosi nie tylko niedoskonała sieć drogowa, ale także nasza własna lekkomyślność w kwestii ubioru. Analizy wykonane dla instytucji, jaką jest Ministerstwo Infrastruktury, ujawniają niebezpieczny nawyk: aż 81 procent pieszych poruszających się w ciemności nie posiada żadnych odblasków. Całkowita rezygnacja z elementów odbijających światło sprawia, że prowadzący pojazd traci możliwość wczesnej identyfikacji przeszkody i uniknięcia zderzenia.

Mózg kierowcy w pułapce. Mechanizmy niezauważania przeszkody

Bezlitosne liczby zawarte w policyjnych podsumowaniach obalają wszelkie mity. Najwięcej śmiertelnych wypadków z udziałem przechodniów ma miejsce po zachodzie słońca, przy czym zjawisko to dotyczy w równym stopniu tras poza terenem zabudowanym, jak i niedoświetlonych ulic aglomeracji. Wielu ludzi pada ofiarą złudnego przeświadczenia o wzajemności postrzegania, sądząc, że dostrzeżenie świateł auta gwarantuje bycie widocznym dla prowadzącego. Fizyka ruchu brutalnie weryfikuje tę tezę. Samochód utrzymujący prędkość 50 km/h w ciągu jednej sekundy pokonuje dystans blisko 14 metrów. Doliczając do tego czas reakcji psychomotorycznej kierującego, wynoszący zazwyczaj 1–1,5 sekundy, otrzymujemy bezwładny przejazd na odcinku 25–30 metrów, zanim w ogóle rozpocznie się proces wytracania prędkości.

Tymczasem postać odziana w ciemną garderobę i nieposiadająca odblasków staje się zauważalna z odległości zaledwie 20–30 metrów. W takim scenariuszu margines bezpieczeństwa przestaje istnieć, uniemożliwiając wykonanie manewru ratunkowego. Dowodzą tego statystyki Komendy Głównej Policji za 2024 rok, wskazujące wtargnięcie bezpośrednio przed jadący pojazd jako główną przyczynę zgonów zawinionych przez pieszych.

Przyczyn takiego stanu rzeczy należy upatrywać w biologicznych barierach ludzkiego oka. Narząd ten ewolucyjnie nie przystosował się do sprawnego działania przy deficycie światła czy w szybko zmieniającym się otoczeniu drogowym. Nocna percepcja bazuje na aktywności pręcików, które rejestrują ruch i kształty, lecz pozostają ślepe na kolory.

Zmiana warty w oku. Od widzenia dziennego do nocnego

Zapadający mrok wymusza na naszym systemie optycznym radykalną zmianę trybu pracy. Porzucamy widzenie fotopowe, angażujące czopki do analizy barw i detali, na rzecz percepcji skotopowej, obsługiwanej przez pręciki. Proces osiągania pełnej czułości w ciemności zajmuje nawet trzydzieści minut, lecz miasto rzadko oferuje warunki idealnego zaciemnienia. Funkcjonujemy tam w strefie półcienia i nagłych fluktuacji jasności. Poważne wyzwanie stanowi zjawisko oślepiania przez reflektory, latarnie bądź neony. Silna ekspozycja na światło momentalnie pogarsza ostrość widzenia i resetuje cykl przyzwyczajania się oka, drastycznie zawężając obszar kontrolowany przez kierującego.

[Image of human eye rods and cones distribution diagram]

W tym środowisku o dostrzegalności przesądza stopień odróżnienia się od tła. Człowiek w ciemnej garderobie, maszerujący po czarnym asfalcie lub mokrej drodze, staje się dla oka niemal niewidzialny. Mózg prowadzącego klasyfikuje taki obiekt jako nieistotne zakłócenie obrazu, a nie zagrożenie wymuszające reakcję. Prawidłowa identyfikacja następuje zazwyczaj dopiero w momencie krytycznego zbliżenia się pojazdu do przechodnia.

Mechanika światła powrotnego. Co sprawia, że odblask działa?

Jeżeli kłopotem jest brak wystarczającego odcięcia od tła, najpewniejszą metodą ochrony biernej staje się technologia. Z pomocą przychodzi fizyka i zjawisko zdefiniowane jako odbicie powrotne. Pospolite powierzchnie rozpraszają fotony chaotycznie lub działają na zasadzie lustra, odbijając promienie pod kątem padania. Materiały specjalistyczne, wykorzystujące mikrosfery szklane lub układy pryzmatów, zachowują się inaczej – zawracają wiązkę dokładnie w stronę źródła emisji. Dzięki temu strumień z reflektorów trafia z powrotem do oczu prowadzącego, tworząc jaskrawy, niemożliwy do zignorowania punkt orientacyjny. Taka właściwość diametralnie zmienia parametry dostrzegalności:

[Image of retroreflection vs diffuse reflection diagram]

  • Postać w ciemnym ubraniu: widoczna z dystansu 20–30 metrów.
  • Osoba w jasnej odzieży: zauważalna z około 50 metrów.
  • Pieszy z elementem odblaskowym: widoczny z 150, a w idealnych warunkach nawet z 300 metrów.

Choć prawo obliguje do używania tych akcesoriów jedynie poza obszarem zabudowanym, w mieście – zwłaszcza na ciemnych osiedlach czy podczas przekraczania jezdni w miejscach bez sygnalizacji – decyduje o tym instynkt samozachowawczy. Elementy te najlepiej mocować strefowo: nisko na nogach i obuwiu oraz w partii klatki piersiowej, zapewniając sobie widoczność z każdej perspektywy.

Szafa pieszego. Przegląd bezpiecznych rozwiązań

Elementy odblaskowe królują w głębokim mroku, lecz podczas świtu czy zapadania zmierzchu o naszym losie decyduje przede wszystkim barwa wierzchniego okrycia. Ciemne tkaniny, cenione za elegancję, przy deficycie światła maskują obecność człowieka na tle asfaltu. Znacznie rozsądniejszym wyborem są jasne kurtki: beżowe, białe, żółte, bądź popielate. Odcienie te efektywniej chwytają rozproszone promienie, wyodrębniając postać z otoczenia. Zwolennicy stonowanych, czarnych stylizacji muszą bezwzględnie uzupełniać garderobę o doczepiane gadżety ostrzegawcze. Cieszy fakt, że projektanci coraz częściej integrują dyskretne wstawki odbijające światło wzdłuż szwów lub przy zamkach, godząc w ten sposób wymogi bezpieczeństwa z estetyką.

Generowanie blasku. Czym jest bezpieczeństwo czynne?

Jasna odzież i elementy wykorzystujące zjawisko odbicia to domena ochrony biernej, lecz pełne bezpieczeństwo zapewnia dopiero strategia czynna, czyli dysponowanie własnym emiterem światła. Nawet podręczna dioda w telefonie komórkowym – mimo że dedykowany sprzęt oferuje lepsze parametry – diametralnie zmienia status pieszego na drodze. Autonomiczne oświetlenie nie tylko alarmuje kierowców o naszej obecności, ale również pozwala nam monitorować nawierzchnię. Dzięki temu zyskujemy czas na ominięcie przeszkód infrastrukturalnych, do których należą zapadnięte płytki, wyrwy w asfalcie, oblodzenia czy porzucone obiekty. Istotną przewagą nad odblaskiem jest tutaj niezależność. Pasywne akcesorium działa wyłącznie po uderzeniu w nie wiązki reflektorów z konkretnego kierunku. Osobiste źródło jasności pozostaje widoczne dla ogółu uczestników ruchu, w tym cyklistów, innych przechodniów oraz kierujących opuszczających posesje. Zakup drobnego, migającego punktu LED do zamocowania na ramieniu lub bagażu to wydatek wręcz kosmetyczny, zapewniający widoczność w każdych warunkach, wliczając w to mgłę czy awarię latarni miejskich.

Strefy cienia. Których miejsc unikać za wszelką cenę?

Ochrona zdrowia po zmroku zależy w mniejszym stopniu od akcesoriów, a w większym od przyjętej taktyki. Przechodzień posiada realną władzę nad własnym bezpieczeństwem poprzez mądry dobór marszruty. Żelazna reguła nakazuje korzystanie z traktów przeznaczonych dla ruchu pieszego oraz legalnych, intensywnie oświetlonych pasów. Rezygnacja z chodnika na rzecz pobocza czy forsowanie pogrążonych w mroku zieleńców i placów budowy w imię pozornej oszczędności czasu stanowi hazard pozbawiony logiki. Raporty z kolizji dowodzą, że mnóstwo tragedii rozgrywa się w strefach, w których człowiek w ogóle nie powinien przebywać. Planując powrót, lepiej zaakceptować nadłożenie drogi, zyskując w zamian jasne aleje i skrzyżowania z sygnalizacją świetlną lub systemami doświetlania. Przecinanie jezdni „na dziko” w warunkach nocnych to szczyt lekkomyślności – prowadzący pojazd nie zakłada obecności pieszego w takim punkcie, przez co traci fizyczną szansę na manewr ratunkowy.

Mechaniczne wsparcie równowagi. Rola odpowiedniego obuwia

Nocne ryzyko wykracza daleko poza samą obecność samochodów, obejmując także pułapki czyhające na poziomie gruntu. Mrok zmienia banalne przeszkody w poważne wyzwania, a ukryte wyboje, oblodzenia, mokre liście bądź głębokie kałuże łatwo prowadzą do utraty równowagi. Upadek grozi nie tylko urazem ortopedycznym – wywrotka w sąsiedztwie pasa drogowego lub chwilowa dezorientacja mogą skończyć się tragicznie. Dlatego priorytetem staje się właściwy dobór butów zimowych. Modele wyposażone w solidny protektor i podeszwę hamującą poślizg pozwalają zachować stabilność w niesprzyjającej aurze. Należy też docenić strategię firm outdoorowych i sportowych, które coraz śmielej implementują wstawki odblaskowe w swoich projektach. Taka lokalizacja działa wyśmienicie, gdyż pulsujący rytmicznie punkt świetlny tuż przy asfalcie momentalnie aktywuje czujność prowadzącego pojazd.

Umysł w trybie offline. Odcięcie od drogowej rzeczywistości

Bilans nocnych ryzyk pozostanie niepełny, jeśli pominiemy wpływ kieszonkowej elektroniki. Choć w debacie publicznej dominuje narracja o nieodpowiedzialnych szoferach, syndrom ślepoty pozauwagowej w równym stopniu paraliżuje percepcję przechodniów. Użytkownik pochłonięty cyfrową konwersacją bądź feedem mediów społecznościowych dobrowolnie rezygnuje z monitorowania rzeczywistości. Przeciążony kognitywnie mózg selekcjonuje informacje, odrzucając te płynące z ulicy, przez co zbliżający się pojazd pozostaje niezauważony. Sytuację pogarsza izolacja akustyczna generowana przez słuchawki. Dochodzi do tego aspekt czysto fizyczny – intensywna łuna emitowana przez wyświetlacz wymusza zwężenie źrenic, niszcząc mechanizm akomodacji oka do półmroku. Otoczenie poza ramkami urządzenia staje się wówczas nieprzeniknioną czernią. W sąsiedztwie pasa drogowego bezwzględnym wymogiem jest zatem prosta reguła: wzrok na jezdnię, a smartfon do kieszeni.

Ostatnia prosta do domu – wnioski

Gwarancja nietykalności uczestników ruchu po zmierzchu wynika ze splotu wielu czynników: standardu inżynieryjnego ulic, czujności zmotoryzowanych, lecz przede wszystkim – roztropności samych przechodniów. Policyjne archiwalia oraz studia nad ludzką percepcją nie pozostawiają złudzeń, a założenie o automatycznej dostrzegalności to prosty przepis na nieszczęście. Obowiązek wyraźnego odcięcia się od mrocznego tła spoczywa na barkach osoby pieszej.

Kompleksowa strategia prewencji obejmuje trzy równorzędne płaszczyzny:

  • Inicjatywę czynną: używanie niezależnych źródeł jasności, chociażby latarki.
  • Obronę bierną: zakładanie jasnej odzieży i elementów retrorefleksyjnych.
  • Taktykę marszu: selekcję oświetlonych odcinków i eliminację cyfrowych rozpraszaczy.

Przejście z postawy roszczeniowej, akcentującej pierwszeństwo, na myślenie asekuracyjne pod hasłem „muszę być widoczny” stanowi najcenniejszą lekcję z analizy kolizji. Wstępne szacunki za rok 2025 sygnalizują spadkowy trend liczby poszkodowanych, co dowodzi skuteczności kampanii społecznych oraz modernizacji sieci drogowej. Dopóki jednak dochodzi do drogowych tragedii, proces edukacji i inwestycji nie może ustać.

Autor: Nikola Dawidowska
Źródła:

Autor: Marek Jakubina
Liczba wyświetleń: 77

Powrót